czwartek, 16 sierpnia 2018

Oczyszczanie organizmu dzień 3


Nadszedł upragniony trzeci dzień! Dziś mój pierwszy posiłek :) Więc i wpis będzie nieco kulinarny. Nawet nie tak nieco, bo podzielę się aż dwoma przepisami.

Dziś poza suplemenatcją, aloesem i koktajlem, zjadłam brzoskwinię oraz pomidora. Niezbyt szczęśliwie niestety rozplanowałam posiłki, bo danie które powinnam zjeść na kolację, jadłam dopiero przed 20:00. A tu raczej chodzi o jedzenie kolacji niczym w szpitalu - o 17:00. Jutro zrobię to inaczej. Dziś o 17:00 jechaliśmy na wycieczkę rowerową z dzieciakami i wcześniej się nie wyrobiłam z przygotowaniem posiłku. Dlatego przed wycieczką zjadłam pomidora. Czułam się dobrze, podczas wycieczki się nie forsowałam, tempo było bardzo spokojne, z przystankami na plac zabaw i lody. Żeby nie było - ja się tylko przyglądałam... No dobra, skosztowałam od męża lodów o nazwie kasztan, bo mnie bardzo intrygowały, ale to mój jedyny grzeszek :) No to przejdźmy do posiłku.

SKŁADNIKI:
  • 150 g piersi kurczaka (u mnie były to tzw. polędwiczki)
  • łyżeczka oliwy
  • 1/4 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1/4 łyżeczki curry
  • 3/4 szklanki brązowego ryżu (kupiłam okrągły, szybciej się gotuje jak klasyczny)
  • 2 szklanki fasolki szparagowej zółtej
  • 15 migdałów

PRZYGOTOWANIE:
Zaczęłam od zagotowania wody na ryż - 1,5 szklanki, nie soliłam. Ryż wypłukałam, po czym wsypałam go do gotującej wody. Trzeba go pilnować, mieszać, żeby nie spalić. Po jakichś 20 minutach dolałam trochę wody. Ryż gotowałam 35 minut. W międzyczasie obrałam fasolkę i ugotowałam na parze, również bez soli. Sparzyłam migdały i obrałam. Potem zajęłam się mięskiem. W miseczce wymieszałam oliwę z przyprawami, po czym wytaplałam w tym polędwiczki. Powinny one zostać ugrillowane lub upieczone, ale nie mam patelni grillowej, a piekarnika na 150 g mięska nie będę włączać. Usmażyłam zatem kurczaka na suchej rozgrzanej patelni (kurczak został wcześniej natłuszczony oliwą, więc nie był to jakiś suchelec). Wyszło smacznie :) Jedynie ryż bez soli był jałowy. Ale fasolka czy kurczak wyszły świetnie. Zresztą ja na co dzień staram się mało solić. 

UWAGA: W przepisach proponowanych w książeczce jest mowa o 3/4 szklanki ryżu. Nie wiem czy proporcja ta jest podana dla już ugotowanego, czy suchego. Ja odmierzyłam tyle suchego. Oczywiście tak urósł, że wystarczy mi na jutro. Skłania mnie to do refleksji, że jednak chodzi o ugotowany :)


Czas na przepis numer 2 - mleko migdałowe. Koktajl można pić z mlekiem migdałowym, sojowym lub kokosowym. Póki co piłam z kupnym kokosowym i migdałowym. Dziś postanowiłam przygotować własne migdałowe - efekt jutro.

SKŁADNIKI:

  • 100 g migdałów
  • 1 l wody

PRZYGOTOWANIE:
Migdały należy sparzyć i obrać. Wsypać do dzbanka i zalać wodą, odstawić na noc. Ja użyłam wody filtrowanej. Rano posiekam trochę migdały (mam słaby blender), a potem całość zblenduję. Następnie należy mleko przelać przez sito wyłożone gazą. Gotowe mleko najlepiej trzymać do trzech dni w szklanej butelce w lodówce.

EDIT:
Rano mleko posłodziłam łyżeczką miodu. Można je posłodzić także syropem z agawy, klonowym, ksylitolem lub czymś innym słodkim - jak podaje Ania z maniawypiekania.pl, u której podpatrzyłam przepis :) Jednak na potrzeby programu Clean9 słodzić nie trzeba go w ogóle, bo koktajl jest słodki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza